Strona główna » Finanse w podróży. Czym płacić na wakacjach?

Finanse w podróży. Czym płacić na wakacjach?

przez Anna

Po jednej z naszych podróży z lekkim przerażeniem odkryłam własną rozrzutność. Kojarzycie te liczne wiadomości, które wysyła do Was bank, informując o zmianach w taryfach i prowizjach? Zazwyczaj lądują one w koszu, zanim nawet pobieżnie rzucę na nie okiem. I to właśnie był mój błąd! Moja finansowa beztroska kosztowała mnie kilkadziesiąt złotych. Kiedy zaczęłam dokładniej wczytywać się w zasady przewalutowania i dodatkowe opłaty, szybko stało się jasne, że czas poszukać lepszego rozwiązania. Więc czym płacić na wakacjach?

Czemu tak drogo?

Do tej pory planując podróż, zazwyczaj zabieraliśmy ze sobą trochę gotówki oraz karty: debetową i kredytową. Korzystaliśmy z nich zamiennie. Będąc za granicą i robiąc zakupy, zawsze w myślach przeliczałam kwoty na złotówki i coraz częściej moje wyliczenia nie zgadzały się z tym, co widziałam później na wyciągu.

To nie tylko kwestia kursu walut. Banki często doliczają własną prowizję za przewalutowanie, a do tego dochodzi opłata za wypłatę z zagranicznego bankomatu. W wielu polskich bankach to nadal około 2–3% wartości transakcji (z minimalną opłatą rzędu 9–10 zł).

Jeszcze drożej robi się poza strefą euro. Choć organizacje płatnicze w dużej mierze odeszły od podwójnego przewalutowania, banki nadal rekompensują to sobie spreadem walutowym lub prowizją. W praktyce różnice na jednej podróży mogą sięgnąć kilkudziesięciu, a przy dłuższym wyjeździe – nawet kilkuset złotych.

Czym płacić na wakacjach

Konto walutowe

Jeśli regularnie podróżujecie po Europie, konto walutowe nadal pozostaje jednym z najprostszych sposobów ograniczenia kosztów. Można je założyć w euro, dolarach, funtach czy frankach i płacić bezpośrednio w danej walucie, bez każdorazowego przewalutowania.

Największą zaletą jest przewidywalność. Gdy płacimy kartą podpiętą do rachunku w euro w kraju strefy euro, odpada niespodzianka kursowa. W wielu przypadkach można też uniknąć opłat za wypłaty z bankomatów (choć tu zawsze trzeba sprawdzić szczegóły tabeli opłat).

Przy wyborze konta walutowego warto dziś zwrócić uwagę przede wszystkim na:

  • wygodę aplikacji mobilnej
  • koszt prowadzenia rachunku i karty
  • opłaty za wypłaty z zagranicznych bankomatów
  • ewentualne prowizje za przewalutowanie przy mniej popularnych walutach

Gdzie można założyć konto walutowe?

Warunki banków zmieniają się dość często, ale na początku 2026 roku sytuacja wygląda w przybliżeniu tak:

Nest Konto Waluta nadal kusi brakiem opłat za otwarcie i prowadzenie rachunku. Do konta można zamówić kartę Visa (fizyczną lub wirtualną). Przelewy SEPA pozostają darmowe, a przewalutowanie nie jest naliczane przy płatnościach w walucie rachunku. Warto jednak każdorazowo sprawdzić opłaty za bankomaty poza UE.

eKonto walutowe w mBanku dostępne jest w EUR, USD, GBP, CHF, CZK, DKK, NOK, SEK, HUF i JPY. Do konta wydawana jest karta w walucie EUR/USD/GBP, opłata roczna za kartę wynosi 30 PLN. Za wypłaty z bankomatów za granicą w walucie karty nie są pobierane opłaty, choć operator bankomatu może naliczyć własną opłatę.

Alior Bank – Kantor Walutowy wciąż jest ciekawym połączeniem kantoru online i konta. Otwarcie i prowadzenie rachunku jest darmowe. Wydanie karty debetowej kosztuje 10 PLN, a miesięczna opłata za nią – 5 PLN. Za wypłatę w bankomatach na świecie pobierana jest prowizja w wysokości 5 PLN.

(Pamiętajcie: banki aktualizują tabele opłat nawet kilka razy w roku, więc przed wyjazdem zawsze warto rzucić okiem na aktualne warunki).

Czy Revolut sprawdza się w podróży?

W ostatnich latach do finansowego zestawu podróżnika dołączył jeszcze jeden gracz: Revolut. I trudno się dziwić jego popularności, bo w wielu sytuacjach naprawdę upraszcza płatności za granicą.

Największą wygodą jest to, że w jednej aplikacji możemy trzymać środki w wielu walutach i płacić kartą bez klasycznego bankowego spreadu. W dni robocze przewalutowanie odbywa się zwykle po kursie zbliżonym do międzybankowego, a powiadomienia o każdej transakcji dają bardzo dobrą kontrolę nad wydatkami w podróży.

Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to rozwiązanie całkowicie „bez haczyków”. W weekendy Revolut dolicza niewielką marżę do wymiany walut, a darmowe wypłaty z bankomatów mają miesięczne limity (zależne od planu). Dlatego najlepiej traktować go jako bardzo wygodne uzupełnienie portfela, a nie jedyne źródło pieniędzy w podróży.

Z naszej perspektywy Revolut sprawdza się szczególnie przy:

  • płatnościach kartą za granicą
  • krótkich city breakach
  • podróżach poza strefę euro
  • rezerwacjach online w obcych walutach

Na dłuższe wyjazdy nadal lubimy mieć także klasyczne konto walutowe i kartę bankową jako plan B – to po prostu zwiększa spokój.

Kantor internetowy

Aby jeszcze lepiej zaplanować nasze wydatki za granicą warto też skorzystać z kantorów internetowych – wymieniamy wtedy złotówki na euro, które przesyłamy na nasze walutowe konto. To szybka i tańsza alternatywa dla tradycyjnych kantorów. Oprócz wspomnianego już wcześniej Kantora Walutowego w Alior Banku istnieje kilkanaście internetowych, nie-bankowych kantorów, np. Walutomat. Zanim skorzystamy z internetowego kantoru warto sprawdzić przede wszystkim wysokość kursu wymiany, czy kantor pobiera dodatkową prowizję za transakcję, ile banków obsługuje i czy podlega pod kontrolę instytucji finansowych.


Jeśli zastanawiacie się, czym najlepiej płacić za granicą w 2026 roku, najbezpieczniejszą strategią nadal pozostaje połączenie karty wielowalutowej, konta walutowego i niewielkiej ilości gotówki. A Wy, jak dbacie o swoje finanse podczas podróży?


[AKTUALIZACJA 2026]

To może Ci się również spodobać!

3 komentarze

Asia N 1 września 2016 - 16:03

Zazwyczaj zabieram ze sobą trochę gotówki, ale i tak często płace karta, albo wybieram kasę. Ja jestem jeszcze w przedziale kont „dla młodych” wiec na całym świecie mogę wybierać kasę z bankomatów za free 😉 Miałam za to problem w tym roku – jechaliśmy z chłopakiem na miesiąc, bylismy w 8 rożnych krajach z zupełnie rożnymi walutami… Postanowiłam kupic trochę walut i trzymać w tajnej skrzynce 😉 poza tym uratowała nas moja karta. Warto jednak pamietać ze karta może sie rozmagnesowac i wtedy warto mieć gotówkę! Na szczęście mi sie nie rozmagnesowała, ale podczas wyjazdu mojemu chłopakowi karta sie „popsuła”…

Odpowiedz
Monika 27 kwietnia 2017 - 08:34

Mamy konto w euro i często z niego korzystaliśmy podczas podróży. Ale był taki okres, że w ogóle do strefy euro nie jeździliśmy więc zrezygnowaliśmy z karty, by nie płacić miesięcznych prowizji. W ostatnim czasie znowu zaczęliśmy w strefie euro bywać, karty nie zamówiliśmy i odkrycie jak u Was – prowizje za przewalutowanie potrafią zaskoczyć. Ale najbardziej prowizje za wypłatę z bankomatu. Z kolei jak jeździmy poza strefę euro to bierzemy trochę gotówki (jeśli nie da się jej kupić w PL to np. kupujemy dolary i wymieniamy na miejscu – nie mam pojęcia czy to dobre rozwiązanie) i kartę, która płacimy za większe zobowiązania jak hotel. A w trakcie podróży staramy się wypłacać pieniądze tylko jak najrzadziej, od razu większe sumy. Z kolei ostatnio przyjrzałam się rozbieżnościom w średnich cenach walutach NBP a kantorami – planując budżet przyjmuję te z NBP, ale potem w kantorze nie wygląda to już tak samo 🙁

Odpowiedz
Wszedobylscy 27 kwietnia 2017 - 11:10

My polecieliśmy do Chin tylko z kartami i wypłacaliśmy z bankomatu, ale od razu większe sumy i jakoś drastycznie nie ściągnęli nam opłat, nie mieliśmy za to żadnej gotówki. Najlepiej chyba faktycznie zabrać ze sobą w podróż ze dwie karty i trochę pieniędzy w banknotach. Natomiast w Europie przerzuciliśmy się całkowicie na Nest Bank i jesteśmy bardzo zadowoleni.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Czy wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez autora Bloga i czy wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu? Informacje na temat danych osobowych znajdziesz w "Polityce Prywatności". Akceptuj Czytaj więcej