Podróżuj z głową. Zabezpiecz się w podróży

Wybierając się w podróż często zdarza nam się czegoś zapomnieć – zazwyczaj są to drobiazgi bez których można się obejść lub łatwo zastąpić po wizycie w najbliższym sklepie. Ale jest jedna rzecz, bez której nie ruszymy się z domu. Ubezpieczenie turystyczne.

Przezorny zawsze ubezpieczony

O tym, jak bardzo przydatne potrafi być ubezpieczenie turystyczne przekonaliśmy się na własnej skórze podczas wakacji w Grecji. Po kilku naprawdę upalnych dniach na wyspie Kos w środku nocy obudził nas kaszel dziecka. Nie taki kaszel, że podrapało coś kogoś w gardle, ale głęboki i intensywny kaszel. Jak to możliwe? Na zewnątrz temperatura sięga ponad 35 stopni! Klimatyzacja w samolocie? A może zimny nawiew powietrza w autobusie? Przyczyny nocnego napadu kaszlu szybko zeszły na drugi plan, bo zaczęliśmy się zastanawiać co dalej. Gorączki brak, innych objawów również, ale kto ma dzieci ten wie, że nie warto bagatelizować takich rzeczy, bo sprawy mogą potem przyjąć różny obrót.

Podjęliśmy decyzję: jedziemy do lekarza. Jak się okazuje, najbliższy szpital znajduje się jakieś 15 km od miejsca naszego pobytu. Autobusy nie kursują zbyt często, poranny już odjechał, a kolejny dopiero za kilka godzin. Może wypożyczymy samochód? Niestety, ruch w interesie taki, że wszystkie auta na ten dzień już zarezerwowane. Możemy wypożyczyć rower. 30 kilometrów na dwóch kółkach z dzieckiem w bliżej nieznanym stanie? Szukamy alternatywy. W końcu właściciel wypożyczalni informuje nas, że 3 km stąd jest prywatna klinika. Jedziemy! Bocznymi drogami, desperacko szukając cienia, bo upał doskwiera, docieramy na miejsce. Lekarz pojawia się po jakiś 20 minutach, był gdzieś w terenie. Wnikliwy wywiad, dokładne badanie i jest diagnoza: intensywna reakcja alergiczna. Oddychamy z ulgą, bo wystarczą leki antyhistaminowe i sól fizjologiczna. Za tę krótką poradę płacimy z kieszeni 50 EUR, kolejne 15 EUR wydajemy w aptece na leki. Mieliśmy szczęście, że kaszel dziecka okazał się łatwy do opanowania i mogliśmy spokojnie cieszyć się wakacjami. Kolejni mali pacjenci, którzy do kliniki dotarli chwilę po nas, mieli mniej szczęścia: dopadła ich ospa!

Jeszcze w klinice otrzymujemy wszystkie dokumenty, które będą nam potrzebne do ubiegania się o zwrot kosztów leczenia od naszego ubezpieczyciela. Dzięki temu, że przed wyjazdem wydaliśmy kilkadziesiąt złotych na ubezpieczenie, uniknęliśmy wysokich kosztów leczenia. Owszem, najpierw musieliśmy nieco uszczuplić nasz budżet, ale cała kwota szybko wróciła do nas – jedna rozmowa telefoniczna, kilka świstków do wypełnienia, a po tygodniu sprawa była już całkowicie załatwiona. Ta wakacyjna przygoda jedynie utwierdziła nas w przekonaniu, że nie warto lekceważyć tematu ubezpieczenia turystycznego.

Co z EKUZ, zapytacie? Za wizytę w prywatnej klinice moglibyśmy ubiegać się o zwrot kosztów leczenia od NFZ, ale nie wiadomo, czy i w jakiej kwocie byśmy je otrzymali. Moglibyśmy też jechać te kilkanaście kilometrów do publicznego szpitala, ale w tamtej sytuacji bezpieczniejszą i wygodniejszą opcją była wizyta w prywatnym gabinecie. I przede wszystkim EKUZ działa tylko na terytorium krajów UE/EFTA i nie obejmuje np. kosztów transportu do Polski.

Gdzie kupić ubezpieczenie?

Podróżujecie często czy tylko kilka razy w roku? Blisko czy daleko? Uprawiacie sporty czy relaksujecie się na plaży? Nie ma to znaczenia, bo o ubezpieczeniu warto pamiętać planując nawet krótki wypad za granicę. Nigdy nie wiadomo, co może się przytrafić, a w mediach roi się od historii turystów, którym podczas wakacji przytrafiły się nagłe wypadki, a rachunki za opiekę medyczną mogą przyprawić niejednego o zawał.

Czy lepiej wykupić kartę, która daje nam ubezpieczenie na cały rok czy może dopasować ubezpieczenie do danego wyjazdu? To już indywidualna decyzja, ale warto najpierw przejrzeć ofertę różnych firm, np. korzystając z  porównywarki ubezpieczeń turystycznych Rankomat.

Narzędzie jest proste w obsłudze: wybieramy kraje, jakie planujemy odwiedzić, określamy cel wyjazdu oraz zakres dat i voila! Możemy przeglądać oferty od kilkunastu ubezpieczycieli i znaleźć tą najlepszą dla siebie. Warto wczytać się w warunki ubezpieczenia: sprawdzić wysokość kosztów leczenia, transportu do Polski oraz czy obejmuje utratę bagażu (i sprzętu elektronicznego w tym bagażu).

Polisę można wykupić przez Internet, dokumenty otrzymujemy drogą mailową, a w dobie smartfonów oznacza to, że mamy je zawsze pod ręką. Nie zapomnijcie też o zapisaniu numerów kontaktowych – niektóre firmy ubezpieczeniowe najpierw wymagają kontaktu telefonicznego i sami wskazują nam miejsce, gdzie mamy się udać na wizytę.

Przypadki i wypadki

Podróż zaplanowana, walizki niemal spakowane, a tu… niespodziewana choroba (niezmiernie często spotykane zjawisko wśród dzieci), kłopoty lub inne nieprzewidziane przypadki. Co zrobić, gdy w ostatniej chwili musimy odwołać nasz wyjazd, a nie chcemy stracić wszystkich pieniędzy? Możemy zainwestować w ubezpieczenie kosztów rezygnacji z podróży. Co to oznacza? Kiedy jesteśmy zmuszeni zrezygnować z podróży i poinformujemy o tym odpowiednio wcześniej przewoźnika, hotel czy biuro podróży, to i tak zostanie nam potrąconą pewna kwota. W zależności od umowy (trzeba czytać jednak to wszystko małym druczkiem) może to być od 25% do nawet 90% wartości! Za kilkadziesiąt złotych możemy więc wykupić ubezpieczenie, które pokryje właśnie te koszty rezygnacji z wyjazdu.

Ubezpieczyć możemy nie tylko wycieczkę z biura podróży, ale także sam pobyt w hotelu czy bilety lotnicze. Koszt takiego ubezpieczenia wyliczany jest indywidualnie i można go sprawdzić korzystając z kalkulatora.

Wymarzona podróż powinna być relaksująca i beztroska, warto więc przed wyjazdem po prostu wykupić ubezpieczenie, spać spokojnie i cieszyć się każdą chwilą podczas zagranicznych wojaży.

 

Podziel się informacją ze znajomymi
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Tumblr