Słowacki szlak winny: Malý Horeš

Podziel się ze znajomymi

Słowacja nie tylko Tokajem stoi. Nasi południowi sąsiedzi regionów winiarski mają kilka – oprócz tokajskiego jest także: małokarpacki, środkowosłowacki, południowosłowacki oraz wschodniosłowacki. To właśnie w tym ostatnim znaleźć można pewne wyjątkowe miejsce – wieś Malý Horeš, a w niej całkiem niesamowite winnice.

Przecieram oczy ze zdumienia. Czy wylądowaliśmy w Hobbitonie? Przede mną otoczone drzewami zielone pagórki, z których wyrastają małe domki z równie niewielkimi drzwiami.

To jednak Słowacja i wieś Malý Horeš. Takich tajemniczych drzwi jest tutaj niemal 80, a za nimi ciągną się długie, ciasne korytarze, które prowadzą do piwniczek pełnych wina. A tych piwniczek jest tutaj 385! Sami wyobraźcie sobie, ile butelek, beczek i gąsiorów one skrywają.

Te długie korytarze wydrążone zostały w miękkiej wulkanicznej skale i wieki temu służyły mieszkańcom okolicznych wiosek jako miejsce schronienia przed Tatarami. Teraz swoje winą przechowują tutaj prawdziwi pasjonaci, którzy w jego produkcję wkładają całe serce.

Jednym z nich jest Pavol Géresi, który jest prezesem tutejszego stowarzyszenia winiarzy Polyhos. To on zaprasza nas do jednej z tych ciemnych i ciasnawych piwnic, żebyśmy mogli skosztować efektów jego pracy – wino tutaj produkuje się nie na masową skalę, ale tak dla siebie. Tak jak robiono to wcześniej. Jest swojsko i rodzinnie. A czego można tutaj spróbować? Głównie białych win – od wytrawnych po słodkie, a także kilku rodzajów wina czerwonego (za którym zazwyczaj nie przepadam, ale te były wyjątkowo dobre!) oraz wino różowe.

Oprócz win skosztować można tutaj też innego słynnego przysmaku: gérési béles. To ciasto podobne w smaku do francuskiego, wypełnione słodkim twarogiem lub wytrawną kapustą. To tak na dobry początek, jeszcze przed degustacją win. Bo oczywiście można tutaj przyjechać i na taką degustację się umówić – 1,5 godzinne spotkanie ze skosztowaniem 16 win to koszt ok. 10 EUR (wszystko zależy tej od wielkości grupy). A takich win nie posmakujecie w żadnym innym miejscu!

Więcej o Słowacji: To była moja druga podróż do naszych południowych sąsiadów, podczas której zwiedziliśmy również Koszyce, które bardzo mnie zauroczyły. Próbowaliśmy również wspaniałych słowackich Tokaji na tokajskim szlaku winnym. Wcześniej odwiedziliśmy w pięknej zimowej scenerii kraj żyliński, a więcej o tej części kraju poczytać możecie tutaj. I nie zapomnijcie o kuchni słowackiej – polecamy, co dobrego można zjeść na Słowacji.

Region tokajski odwiedziłam na zaproszenie Kosice Region i Visit Kosice.

Podziel się informacją ze znajomymi
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Tumblr