Z dzieckiem w Łodzi. Muzeum Animacji Se-ma-for

Podziel się ze znajomymi

Do Łodzi przyjechaliśmy zaledwie na weekend, więc tak naprawdę nie mieliśmy zbyt wiele czasu, by dobrze poznać to miasto. Postawiliśmy więc na dwie atrakcje: spacer Piotrkowską oraz wizytę w Muzeum Animacji Se-ma-for. W zeszłym roku odwiedziłam z Alą Studio Filmów w Bielsko-Białej, gdzie mogłyśmy zobaczyć, jak powstawały kiedyś filmy rysunkowe o Bolku i Lolku czy Reksiu. Tym razem z wizytą udaliśmy się do Uszatka oraz Parauszka.

Muzeum Animacji Se-ma-for mieściło się przy ulicy Targowej, kilkanaście minut spacerem od Piotrkowskiej. Obecnie zostało przeniesione i znajduje się przy ul. Sienkiewicza 100. Muzeum zwiedza się wraz z przewodnikiem, wystarczy, by uzbierało się kilka osób na wycieczkę. Za bilety wstępu zapłaciliśmy 45 PLN (dwoje dorosłych oraz dziecko), w cenie oprócz zwiedzania muzeum wliczony jest krótki seans filmowy w sali kinowej.

DCIM100MEDIA
Fot. Dawna siedziba Muzeum Se-ma-for

Zwiedzanie muzeum zaczynamy od historii, czyli jak kiedyś powstawały postaci z bajek i ile pracy trzeba było włożyć, by takie lalki poruszały się na planie. Takiego Uszatka grało ponad 500 lalek – każda z nich miała swój własny, unikalny strój. Na specjalnych wystawach, choć za szybą, możemy podziwiać postaci z filmów rysunkowych, które my, dorośli, oglądaliśmy za dzieciaka na dobranoc – wspomnianego już Uszatka, Filemona i Bonifacego czy Pik Poka.

[huge_it_gallery id=”39″]

W dalszej części sali zobaczyć możemy odtworzone w najdrobniejszych szczegółach scenografie z najbardziej znanych produkcji tutejszego studia, w tym z także z tych nagrodzonych Oscarami: Piotrusia i Wilka oraz Tanga. Szczerze mówiąc, to nie wiedzieliśmy, że studio ma na swoim koncie również tak wiele produkcji nie tylko dla najmłodszych. Niesamowite, ile cierpliwości i pracy trzeba włożyć, żeby stworzyć taki krótki film rysunkowy – jedna sekunda to 24 zdjęcia, każde z nich różni się od siebie milimetrowym przesunięciem powieki czy dłoni. Dziennie animatorzy lalek we współpracy z fotografem są w stanie przygotować zaledwie kilka, 4-5, sekund filmu.

[huge_it_gallery id=”40″]

Jak przystało na nowoczesne muzeum wystawa jest multimedialna oraz interaktywna, co jest ogromnym plusem, jeśli w takie miejsce wybieramy się z dzieckiem. Dzięki multimedialnym pulpitom dzieci mogą np. obejrzeć fragmenty bajek. Największą popularnością jednak cieszył się ten, z możliwością stworzenia własnej, krótkiej animacji.

[huge_it_gallery id=”41″]

Zwiedzanie z przewodnikiem trwa niecałą godzinę, potem na spokojnie mamy czas by ponownie wszystko obejrzeć we własnym tempie, przyjrzeć się wszystkie z bliska, zrobić zdjęcia. Na koniec czeka nas również krótki seans filmowy w niewielkiej sali kinowej – my mieliśmy możliwość zobaczyć jeden odcinek Parauszka.

DCIM100MEDIA

Na terenie Muzeum Animacji znajduje się sklep z pamiątkami, gdzie kupić możemy filmy, książki czy pluszaki ze znanych nam bajek. W Muzeum odbywają się także różne ciekawe warsztaty, ale ze względu na nasz bardzo ograniczony czas w Łodzi to udało nam się załapać tylko na zwiedzanie.

semafor

Podziel się informacją ze znajomymi
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Tumblr
  • Justyna Mikołajczyk

    Cześć. Właśnie wczoraj (17.06.17)byliśmy z dziećmi w muzeum animacji. Obecnie muzeum zostało przeniesione do willi na ulicy Sienkiewicza i jest zorganizowane w kilku pokojach. Porównując stan obecny z waszymi zdjęciami, ma się dzisiaj wrażenie upchania owych sentymentalnych scenografii na małych powierzchniach. Nam brakowało owego oddechu które widać w przestrzeni na Targowej i wrażenia prawdziwego studia filmowego. Po drugie nie nazwalibyśmy wczorajszego zwiedzania interaktywnym ani multimedialnym – zwyczajny spacer z przewodnikiem, który opowiadał i pokazywał … i tyle (choć nam dorosłym ciekawie było usłyszeć pare rzeczy). Zawiedliśmy się, bo będąc z dziećmi liczyliśmy na te multimedialne pulpity. Gdzieś nawet ktoś pisał, że wystawę można zwiedzać w formie „gry” co jest niezwykle wciągające dla dzieci …. no cóż, wczoraj nic z tych rzeczy nas tam nie spotkało. A „Sala kinowa”( ?) to chyba pomieszczenie w piwnicy (znów ciasne) z rozstawionym ekranem (typu szkolenie). Siedziało się prawie w „ekranie”, a część osób przesłaniało sobą obraz :(. My dodatkowo zdecydowaliśmy się na udział w warsztatach. I to zapewne polecamy, szczególnie tym, którzy specjalnie jak my przyjeżdżają do Łodzi (filmowej) z dziećmi. Na warsztatach faktycznie z dziećmi się bawiliśmy i zrobiliśmy nawet dwa filmiki w technice poklatkowej. Ogólnie z mężem miło nam było być w tym miejscu, lekko czuliśmy się jakbyśmy trafili do budynku naszego MDK z czasu naszego dzieciństwa i też wszystko tu przypominało prowizorkę. Było dla nas sentymentalnie i z żalem myśleliśmy o tym, jak było za „dzieciaka” 🙂