[Wyniki] Zgarnij 100 EUR na swoją kolejną podróż!

Ile kliknięć potrzeba, żeby zarezerwować swoją wymarzoną podróż? Buszując po kolejnych stronach internetowych szukamy tanich lotów, potem rozglądamy się za odpowiednim noclegiem no i trzeba też sprawdzić transfer z lotniska do hotelu. O ile bardzo lubimy i mamy też sporo wolnego czasu by samodzielnie planować swoje wycieczki to zapewne wielu z Was chciałoby zarezerwować to wszystko jednocześnie i najlepiej w okamgnieniu.

Gdzie rezerwować wakacje?

Z pomocą przychodzą nam oczywiście różne serwisy internetowe. Mamy strony poświęcone promocjom lotniczym, mamy wyszukiwarki hoteli, ale mamy też platformy, dzięki którym faktycznie możemy od razu zaplanować całą naszą podróż. Jednym z takim serwisów jest WizzTours, gdzie znaleźć możemy najróżniejsze pakiety wakacyjne: czy marzy nam się krótki weekendowy wypad czy wypoczynek na południu Europy.

Skorzystać możemy z gotowych ofert w naprawdę atrakcyjnych cenach lub samodzielnie skompletować wszystkie składniki: zaczynamy od wyboru kierunku, a co za tym idzie lotów Wizz Air, w kolejnym kroku dobieramy sobie hotel w zależności od naszych preferencji, możemy od razu zarezerwować transfer z lotniska, podajemy swoje dane i voilà, gotowe! Zapłacić możemy kartą kredytową lub zwykłym przelewem bankowym.

wizztoursoferty

Zapytacie, czy to się w zasadzie opłaca? Z ciekawości sprawdziliśmy kilka ofert WizzTours i porównaliśmy z cenami, gdybyśmy chcieli rezerwować wszystko osobno – cenowo wychodziło bardzo podobnie lub taniej, a dodatkowo rezerwując za pomocą platformy otrzymujemy podstawowe ubezpieczenie podróżne. Korzystając z WizzTours możemy zatem zaplanować swoją kolejną wycieczkę dokładnie według naszych upodobań, ogranicza nas jedynie siatka połączeń Wizz Air. A ta z każdym kolejnym sezonem jest coraz większa i ciekawsza! My akurat bardzo często latamy z Wizz Air, bo oferuje najwięcej połączeń z lotniska w Gdańsku, ale inni już też zaczynają deptać im po piętach.

Podróżuj jeszcze taniej

Wasza kolejna podróż może być jeszcze tańsza, bo mamy dla Was kody rabatowe o wartości 30 EUR (ok. 130 PLN). Wystarczy podczas rezerwacji na stronie WizzTours podać kod: WSZEDOBYLSCY. Zarezerwować możecie co tylko Wam się wymarzy – krótki dwudniowy wypad do Finlandii, weekendowy wyjazd do Rzymu, tygodniowe wakacje na Cyprze. Możecie w podróż wybrać się sami lub zabrać paczkę przyjaciół. Kod rabatowy należy wykorzystać do 22 marca 2017 roku, ale podróż możecie zaplanować w dowolnym terminie.

>>> REZERWUJ PODRÓŻ NA WIZZ TOURS <<<

wizztours

Konkurs

Do wygrania jest super kod rabatowy dający 100 EUR zniżki na rezerwację dowolnej podróży w serwisie WizzTours. By wziąć udział w konkursie wystarczy odpowiedzieć na jedno pytanie:

Jakie miejsce podczas tegorocznej podróży zachwyciło Was najbardziej? 

Swoje odpowiedzi umieszczajcie w komentarzach pod tym wpisem (komentarze dodaje się za pomocą Disqusa), spośród pięciu komentarzy z największą liczbą głosów wybierzemy jeden najciekawszy. Aby zagłosować wystarczy kliknąć w ten magiczny przycisk ^ przy danym komentarzu. Na Wasze odpowiedzi czekamy do 30 grudnia 2016 roku, zwycięzcę wyłonimy jeszcze przed północą w dniu 31 grudnia 2016 roku.

ZWYCIĘZCĄ KONKURSU ZOSTAJE: PAWEŁ I WYPRAWA NA ANTARKTYDĘ

Kod rabatowy będzie można zrealizować na dowolną podróż dla dowolnej liczby osób w dowolnym terminie, podróż musi być zarezerwowana przed 22 marca 2017 roku, a minimalna wartość rezerwacji musi wynosić powyżej 100 EUR. Czekamy na Wasze odpowiedzi! Regulamin konkursu dostępny tutaj.

Podziel się informacją ze znajomymi
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Tumblr
  • W sumie były dwie: Lanzarote (nie spodziewaliśmy się, że ma aż tyle do zaoferowania) i przepiękne plaże Portugalii kontynentalnej 😉

  • kris_pobieda

    Kuba! Piękna, gorąca, nieskażona komercją i globalizacją. Raj na Ziemi. Miejsce, gdzie czas się zatrzymał! Piaszczyste plaże, drinki z palemką i cygara zwijane na udach latynoskich piękności!

  • Jola Ramon

    Zachwycił mnie Kraków. Mimo zamieszkania nad morzem, opaliłam się na Wiśle. Wejście na kopiec Kościuszki był zdobywaniem szczytów
    I mierzeniem się z lękiem wysokości. Miasto które żyje całą noc i jest cudownym miejscem

  • Anna Moby Kobus

    Wietnam i Kambodza. 22.05 tego roku spadlam z paru metrow i skrecilam kregoslup. Bylam
    milimetry od zlamania i wozka… Mimo rehabilitacji staram sie dawac z
    siebie 200% i ta mysl pozwolila mi przejechac ok 350km na rowerze 2tyg
    temu po Wietnamie i Kambodzy… Z kazdego naszego malego „konca swiata”
    trzeba wstawac dwa razy silniejszym i spelniac podroznicze marzenia !!!

  • W tym roku dwa miejsca Gibraltar z The Rock i małpkami i pełna adrenaliny Caminito del Rey – andaluzyjska Ścieżka Króla

  • K Gabrys (gabryś)

    Miejscem, które najbardziej zachwyciło Nas w tym roku to Orłowo. 5 sierpnia, na molo w Gdyni powiedzieliśmy sobie sakramentalne „TAK”. Tak więc zaczęła się nasza wspólna podróż i oby trwała jak najdłużej.

  • Edyta Weiss

    Podczas tegorocznej podróży najbardziej zachwyciły mnie Włochy. Nad brzegiem jeziora Lecco w dolinie Alp Lombardzkich poznałam gościnność i serdeczność osób zapraszających do swoich oberż i winiarni, a także dania i wina, których aromat i smak zapierał dech w piersiach. Pizza, lasagna, bruschetta, focaccia czy tiramisu to kulinarne symbole, które zainspirowały mnie do zapoznania się z bogatą tradycją tej znanej i uwielbianej na całym świecie kuchni. Przemierzanie Włoch dostarczało mi wielu wzruszeń i ekscytujących wrażeń. Poruszająco piękne regiony, pobliskie wyspy : Sycylia, Sardynia i Kalabria, gdzie zmysły wzroku, słuchu i dotyku również miały czym się delektować, a węch i smak błogo gubił się w bogactwie zapachów i smaków tętniących życiem kolorowych sklepików i tawern.
    Italia sprawiła, że straciłam poczucie czasu podziwiając zachód słońca w Rajskiej Zatoce, zapomniałam o codzienności i teraźniejszości w labiryncie uliczek średniowiecznych miasteczek : San Gimignano, Bognoregio, Palermo, Monreale, rozpłynęłam się w smakach serów : mozzarelli, mascarpone, gorgonzoli i ricotty. Poznałam zabytki i dzieła sztuki, zachwyciłam otaczającymi górami, morzem przyjemnie otulającym ciało podczas kąpieli. Wróciłam do Polski zauroczona i oczarowana tym wspaniałym krajem, z uczuciem tęsknoty i pewną dozą nostalgii za tym co przeżyłam, za ludźmi, których poznałam , za jedzeniem, które smakowałam, ale bez wątpienia wróciłam … zachwycona i szczęśliwa…

  • Izabela Kozera

    Miejscem jakie najbardziej mnie zachwyciło podczas tegorocznej podróży było Bitonto. Hmmm zaraz zaraz, pewnie zastanawiacie się co to za miasto i posiłkujecie się wujkiem Google. Otóż ta mała włoska miejscowość blisko Bari, posłużyła naszej rodzinie jako baza wypadowa podczas tygodniowej podróży do Apulii.
    Bitonto to małe miasteczko, z pięknym rynkiem i przylegającą katedrą u wejścia której, witają nas dwie płaskorzeźby kostuch. Wąskie kamienne uliczki, których numery przypominają schemat losowań totolotka dodają niesamowitego uroku. Wrażenie robi biblioteka przekształcona ze starego muzeum, gdzie książki są tylko dodatkiem do ogromnych obrazów i map zawieszonych na ścianach.
    Najważniejszą cechą tego miejsca są jednak ludzie. „Lokalsi”. Tuż po naszym przyjeździe, kiedy przechadzaliśmy się po mieście spoglądali oni na Nas jak na kosmitów. Blond włosy męża robiły furorę. Nie mogli uwierzyć, że turyści tutaj?
    Pamiętam jak na hasło”Polonia”, jeden z Włochów prowadzących kawiarnię pokazał nam zawieszone na ścianie zdjęcie Jana Pawła II, tuż obok krzyża i… koszulki lokalnej drużyny piłkarskiej. Zrozumieliśmy szybko, ze Włosi mają dwie religie.
    Ze świecą było szukać osoby, znającej choć krzty języka angielskiego. Naszą misją przed wyjazdem była nauka najprostszych zwrotów w języku włoskim. To był strzał w 10-kę i dzięki temu skradliśmy serca „lokalsów”. Łamanym językiem Umberto Eco pytaliśmy o rady, wykonywaliśmy zakupy.
    Szybko zrozumieliśmy, że życie w tym miejscu toczy się własnym torem. Godziny otwarcia sklepów od 9:00 do 12:00 i od 17:00 do 22:00 były dla nas zaskoczeniem. Podobnie restauracje, zapraszały dopiero od godz. 20:00. Jednak to co się działo po godzinie ósmej wieczorem warte było uwagi. Można nawet rzec, że dopiero wtedy rozpoczynał się dzień. Mieszkańcy całymi rodzinami wychodzili na spacer, do pobliskich barów, restauracji, każda wolna przestrzeń w pobliżu rynku czy ulicy zapełniała się stolikami. Bez względu na wiek odbywała się integracja między rodzinami, sąsiadami-mieszkańcami Bitonto i…nami. Można było zatańczyć, zaśpiewać, dobrze zjeść czy spróbować wina. Tak też spędzaliśmy każdy wieczór. Czuliśmy się trochę jak rodzina prezydencka, wszyscy nas zaczepiali, pytali, zapraszali.
    Wizyta w Bari, zwiedzanie pięknej kamiennej Matery, czy leżakowanie na plaży w Polignano a Mare zrobiły na nas wrażenie, jednak najpiękniejszy moment to usłyszenie po polsku słów „do widzenia” z ust Włochów w ostatni dzień naszego pobytu. To urzekło nas najbardziej i zostanie na zawsze w naszych głowach.

  • Małgorzata Mikołajczyk

    Podróży nigdy nie można zaplanować w każdym szczególe, może z drugiej strony, ta przewrotność losu, to warunek spełnionej podróży. W tym roku wybrałam się na krótką podróż promem do Finlandii ze Szwecji, wszystko na pozór było dopięte na ostatni guzik. Ze stoickim spokojem wyruszałam w kierunku portu,krew buzowała w żyłach, świadomość
    zarejestrowania tych widoków, fala po fali..mila po mili…zostałam oddelegowana do kabiny, która okazała się być nie dla mnie przydzieloną,, co miało swoje dalsze konsekwencje. Każdy z rejsowiczów był wyposażony w kartę CHIP, która umożliwiała wejście/wyjście z kabiny, rezerwację posiłków, i identyfikację tożsamości. O fakcie pomyłki dowiedziałam się dopiero po kilku godzinach, kiedy chciałam skorzystać z rezerwacji posiłku. Kabina nie była wyposażona w telefon, również nie było możliwości skontaktowania
    się z obsługą statku przez telefon komórkowy. Czułam się uwięziona, zdana na przypadek. Nie było dla mnie to przyjemne doświadczenie, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mam lęki klaustrofobiczne. Kabina mieściła się na końcu korytarza, następne kabiny znajdowały się kilka metrów dalej..zastanawiałam się w jaki sposób zakomunikować swoją obecność i prośbę o pomoc, liczyłam, że obsługa statku spostrzeże błąd i naprawi tą zaistniałą, koszmarną pomyłkę, jednak po dłuższym oczekiwaniu postanowiłam działać.. wzięłam kartkę papieru i napisałam na kartce papieru informację w kilku językach ( przezornie zainstalowałam słownik wielojęzyczny w telefonie) i wysunęłam za drzwi kabiny wraz
    banknotem, bo szybciej ktoś sięgnie po banknot niż po kawałek papieru. Inne rozwiązanie, które przyszło mi do głowy, to przygotowanie flagi wyciętej z podkoszulki, przymocowałam do wieszaka znajdującego się w szafie. Moja niefortunna przygoda zakończyła się happy endem. Jeden z pasażerów zauważył kartkę i banknot przyczepiony i zawiadomił obsługę,
    która błyskawicznie przyszła mi z pomocą.
    Dopiero w sytuacjach kryzysowych, uczymy się najwięcej o sobie. Warto się nie bać, wierzyć w swoje możliwość i instynkt Robinsona Crusoe.

    Statkiem dopłynęłam do stolicy archipelagu Wysp Alandzkich -Mariehamn,miasto, które niegdyś należało do Imperium rosyjskiego. Oczekiwałam morskiej architektury, fińskiego, antarktycznego chłodu odbijającego się jak fale o brzeg, a tymczasem miasteczko mile mnie zaskoczyło. Chcąc ochłonąć po silnych wrażeniach, wybrałam się na spacer, prosty układ uliczek, powodował, że nie można było się zgubić. Z każdym krokiem moje oczy delektowały się widokiem kolorowych domków, łudząco przypominające te, z krainy Muminków, chociaż nie jest to fińska bajka, mimo to szwedzki akcent towarzyszył mi na każdym kroku. Większość tamtejszych domków jednorodzinnych zachowało swoją konstrukcję drewnianą, czyniąc cały krajobraz jeszcze bardziej malowniczym, a we mgle bardziej tajemniczym. To tak jakby zatrzymał się świat, a ja wysiadłam, ot tak i jak się okazało, to był właściwy port.

  • Zdecydowanie Antarktyda. Spełnienie jednego z marzeń. Niebywała cisza, wszelkie odcienie błękitu i bieli oraz wszędobylskie pingwiny 😉 Ale najpierw by tam dotrzeć trzeba było przeżyć nieco wzburzone wody cieśniny Drake`a i 10-12 metrowe fale. Ale widoki wynagrodziły cierpienia związane z choroba morską. Pingwiny były niemal wszędzie a to bardzo sympatyczne i ciekawskie ptaszyska. Swoistą wisienką na torcie była możliwośc popływania kajakiem po niemalże gładkiej powierzchni jednej z zatok wśród gór lodowych. Cisza, słońce, woda. Czego chcieć więcej? Szkoda tylko, że pewnie nie będzie mi dane tam wrócić 🙁 https://uploads.disquscdn.com/images/5981112d72ed54f262d5647d745cf20ec05249ae33c322e94b3ed2aef0ce9535.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/6b5ac19e88ea5fb07d17291978d744cdf76a16166b59aecbde4bf200703585bd.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/396d85671f30fa4bccd4cca44ccaa2177ab50b14f8891e2499e8635482674798.jpg